From "Gallery 9 / Walker Art Centre", 01 jan 2001
[translation: http://free.art.pl/czas/spectrum/01.html]
Nudyzm danych
Wywiad z 0100101110101101.ORG na temat "Dzielenia_się_życiem" (life_sharing)
prowadzący Matthew FullerMatthew Fuller: W tekście opisującym projekt powiedzieliście: "Komputer wraz z upływem czasu coraz bardziej upodabnia się do mózgu właściciela ". Czy chodzi wam o to, że po pewnym czasie każda kolekcja nie ważne czego ( książki, półki w łazience wypełnione odmładzającymi kosmety- kami wykorzystanymi tylko do połowy; pudełka zabawek, itd.) staje się materiałem, na podstawie którego można ekstrapolować ocenę i uogólnienia dotyczące danej osoby? Czy też może idziecie jeszcze dalej sugerując, że w tym powiększeniu człowieka przez komputer, ta szczególna kolekcja obiektów zawierających dane stanowi przynajmniej jeden ze środków za pomocą którego człowiek "nimi" się staje.
0100101110101101.ORG: Komputer w coraz mniejszym stopniu stanowi narzędzie pracy. Z komputerem dzielimy się czasem, przestrzenią, pamięcią, projektami, ale przede wszystkim osobistymi związkami. I ta rzeka informacji przechodzi przez komputer - cała nasza kultura wkrótce zostanie przedstawiona w formie cyfrowej. Uzyskanie swobodnego dostępu do czyjegoś komputera oznacza to samo co dostęp do czyjejś osobowości. Nam jednak nie zależy na tym, aby użytkownik " badał osobowość 0100101110101101.ORG ", chodz raczej o dzielenie się źródłami, jest to kwestia bardziej polityczna niż z gatunku psychologii. "W dzieleniu_się_życiem" 0100101110101101.ORG odkrywa swój mechanizm. Uwalnia swoje jestestwo i wszystkie związane z nim funkcje, w taki sam sposób, w jaki programista uwalnia kod źródłowy ich oprogramowania. Nie jest to po prostu pokaz. Ani nic podobnego do Jennicam. Użytkownik może skorzystać z tego, co znajdzie w naszym komputerze. A więc nie tylko dokumentów i oprogramowania, ale również mechanizmów, które zarządzają i podtrzymują 0100101110101101.ORG: związki z siecią, strategie, taktykę i różne chwyty, kontakty z instytucjami, dostęp do funduszy, wpływające i wypływające pieniądze. A wszystkim trzeba podzielić się w taki sposób, aby użytkownik dostał do badania coś na kształt precedensu prawnego. Konkretna wiedza wynikająca z takiego uczenia się -zwyczajowo uznana za "osobistą" - może zostać zmieniona w broń, narzędzie, które można użyć ponownie.
M. F.: Idąc dalej tym tropem grupa I/O/D posługuje się sloganem: "Koniec z antropomorfizacją ludzi przez komputery." Chodzi nam o to, że wzór "personalizacji", który użytkownicy odciskają na swoich komputerach już wcześniej zostaje wyczyszczony i sformatowany przez programistów. Osoba, którą komputer osobisty może wziąć pod uwagę to raczej ograniczona wersja tego, czym moglibyśmy być my i komputery. Jakie są w tym kontekście konsekwencje stania się częścią sieci?
0...1.ORG: "Dzielenie_się_życiem" to postęp w porównaniu do tradycyjnej "Antropomorfizacji ludzi przez komputery." Jedną z idei leżących u podstawy "Dzielenia_się_życiem" jest dosłownie zniesienie jednego z poziomów symulacji, który oddziela jednego użytkownika od drugiego, czyli witryny www. Za wyjątkiem bardzo rzadkich przypadków witryna to interfejs czyli techniczny punkt styczności, który ułatwia wymianę między uczestnikami czyniąc zawartość "łatwiejszą" w użyciu. Taką trywializację określa się mianem "przyjazne dla użytkownika" i często inspiracją jest tutaj papier: format papieru, spis alfabetycznym, itd. "Dzielenie_się_życiem" proponuje głębszy związek. To jak "język z niższego poziomu", który znosi tę symulację, pozwalając użytkownikowi bezpośrednio wejść do czyjegoś komputera, wykorzystać dane w ich własnej czasoprzestrzeni.
Zniesienie tej symulacji stwarza wiele możliwości wykorzystania danych zawartych w komputerze. Jednak jeśli ktoś sądzi, że można całkowicie uniknąć symulacji to jest naiwny. W końcu każdy język jest symboliczny, nieważne czy programujący, czy też nie. Język istnieje jako pośrednik, który ma ułatwić komunikowanie się. Witryny internetowe uaktualnia się tylko okresowo, zwykle via ftp. W czasie rzeczywistym zasadnicza zawartości internetu nie jest dostępna. Od chwili wyprodukowania pliku (informacyjnego, obrazu lub dźwięku) do chwili kiedy jest on naprawdę dostępny w sieci: czas sformatowania i załadowania, występują duże 'opóźnienia' w czasie. "Dzielenie_się_życiem" unika takiego 'opóźnienia' umożliwiając dostęp do swojej zawartości w czasie rzeczywistym. Użytkownik może nawet wcześniej niż 0100101110101101.ORG poznać niektóre dane (np. adresy poczty elektronicznej lub logi operacji) podłączając się do "Dzielenia_się_życiem" kiedy nie jesteśmy przy komputerze.M. F.: W porównaniu do projektu, który generując mit o serbskim artyście Darko Maver uaktywnił wielowątkową mistyfikację w świecie artystycznym, ta praca wydaje się być bardzo łagodna i stwarzająca ułudę, że wystarczy prosta interwencja (która jest mile widziana). Wyraźnie w większym stopniu wypływa ona z waszej działalności polegającej na duplikowaniu danych z różnych artystycznych stron internetowych. Ot zmienia dane, przenosząc je z jednego kontekstu dostępności do innego, po prostu wystawia na przetarg dane z naszych własnych komputerów. Te projekty zdają się oferować taką formę dzieła, w której przedstawienie nie jest tak ważne jak bezpośrednie tworzenie nowych układów zbudowanych ze wzorów życia, dostępności danych, itd. Jakie możliwości stwarza działanie w taki sposób?
0...1.ORG: Jak dotąd 0100101110101101.ORG atakowało to, co w zasadzie wydawało się stać w sprzeczności z rozwojem sieci, czyli produkcje kulturalne i niedostępność informacji. Strony internetowe, na których się koncentrowaliśmy nie stanowiły celu ataku same w sobie, były instrumentami służącymi do uwypuklenia paradoksów sieci. Na przykład duplikacja hell.com sprowokowała radykalną zmianę ich podejścia, unikają teraz zabezpieczenia hasłem oraz metody płacenia za oglądanie. "Dzielenie_się_życiem" oznacza wprowadzenie do obrotu przez 010- 0101110101101.ORG wersję programu 2.0. Innymi słowy, przechodzimy od postawy krytycznej do pozytywnej. Od tej chwili będziemy proponować nowe sposoby produkcji i dystrybucji kultury, uzupełniając modele istniejące o alternatywne, łącząc kulturowe, polityczne i komercyjne aspekty życia. "Dzielenie_się_życiem" to nie koniec. To środek działania.
M. F.: Projek "Dzielenie_się_życiem" wyraźnie sugeruje naruszenie granicy pomiędzy życiem prywatnym a publicznym i pomiędzy danymi osobowymi a publicznymi. Czy pociąga to za sobą jakieś ryzyko? A może całkowicie wyczyściliście, a nawet sfabrykowali dane, które udostępniacie? Jaki wpływ na sposób w jaki pracujecie, kontaktujecie się i ogólnie żyjecie ma takie otwarcie procesu?
0...1.ORG: "Dzielenie_się_życiem" to 0100101110101101.ORG. To jest jego dysk twardy w pełni opublikowany, widzialny dla każdego i dla każdego do odtworzenia - własność publiczna. Grupa 0100101110101101.ORG nie będzie produkowała zasobów będących jedynie "zawartością" z wyjątkiem sytuacji, gdzie jest to technicznie niezbędne. Wykorzystamy komputer tak, jak to zawsze robiliśmy. Oczywiście nie można ignorować faktu, że jesteśmy tak "otworzeni". Każde połączenie wewnętrzne lub zewnętrzne modyfikuje całą strukturę, w ten sposób wywierając wpływ na sam projekt, np. w sposobie działania i wyrażania.
Weź pod uwagę narastającą tendencję do wdzierania się w prywatną sferę życia - nie tylko przez duże korporacje - i wysiłki ludzi próbujących zachować swoją prywatność. 010010111010- 1101.ORG gorąco wierzy w to, że prywatność to bariera, którą trzeba obalić. "Dzielenie_się_ życiem" należy traktować jako dowód ad absurdum. Idea prywatności sama w sobie jest przestarzała. Komputer podłączony do sieci stanowi instrument umożliwiający swobodny przepływ informacji. Takie jest jego zadanie. Więc każda rzecz, która blokuje ten swobodny przepływ zostanie uznana za przeszkodę do usunięcia. 0100101110101101.ORG rozwiązuje ten dualizm pomiędzy własnością publiczną i prywatną. Proponujemy model empiryczny promujący nieskrępo- waną dystrybucję wiedzy, która z kolei jednocześnie prowadzi do jego pełnego rozkwitu. Od tej pory produktem oferowanym przez 0100101110101101.ORG jest jej własna widzialność. "Dzielenie_się_życiem" to korzeń, z którego z czasem wyrosną inne usługi, a wszystkie mające na celu pokazanie stopnia w jakim nasze życie może być monitorowane. Na swój temat chcemy pokazać wszelkie możliwe formy danych: oprócz formy przeźroczystości dysku twardego, również analizę transakcji ekonomicznych czyli wykorzystanie kart kredytowych;fizycznych przemieszczeń; zakupy. 0100101110101101.ORG zaprezentuje ogromną ilość informacji jakie można zebrać o jednej osobie we współczesnym świecie.M. F.: Idąc dalej tym tropem niektóre materiały to stosunkowo intymne informacje - na przykład sposoby unikania służby wojskowej. W jaki sposób te formy informacji osobowych stoją w sprze- czności z anonimową zbiorową formą wypowiedzi, którą przyjęliście jako grupa?
0...1.ORG: Wszystko wskazuje na to, że po uruchomieniu "Dzielenia_się_życiem" nasza anonimo- wość zaniknie: w naszych komputerach jest dużo dokumentów, listów elektronicznych i umów, które zawierają nasze prawdziwe nazwiska. Jednak w każdym przypadku "Dzielenie_się_życiem" stanowi priorytet nad wszystkim pozostałym, w tym przypadku anonimowością. W tym systemie operacyjnym może przebiegać nieograniczona liczba różnych funkcji, nigdy w pełni nie obejmu- jących tej jednej. Niestety wojna na tajemnice (kryptografia, anonimowość itd.) toczy się na straconych pozycjach. Wielkie korporacje zawsze będą dysponowały bardziej wyrafinowanymi środkami niż przeciętny użytkownik, większymi możliwościami obliczeniowymi, większą kontrolą przez satelity. Anonimowość można zachować tylko na płytkim poziomie. Po przekroczeniu pewnego pułapu nie jest to możliwe. Każda transakcja ekonomiczna, każdy zakup lub sprzedaż, każdy związek międzyludzki zostaje potwierdzony dokumentem. Im bardziej to nasze społeczeń- stwo uzależni się od komputerów , tym bardziej ten proces będzie ułatwiony.
Prawdziwie mocną stroną 0100101110101101.ORG jest jej widzialność. Jedynym sposobem uniknięcia kontroli jest zalew danych -nagromadzenie i multiplikowanie danych do takiego stopnia, w którym stają się one bardzo trudne do wyizolowania i zinterpretowania. Za każdym razem kiedy włączasz swój komputer, naciskasz jakiś klawisz, zapisujesz jakiś plik, gdzieś w labiryncie twojego komputera coś zostaje automatycznie zapisane. Wszystko jest zalogowane.
W systemie takim jak Linux to jest widoczne. Musisz tylko popatrzeć na historię zdarzeń lub rejestr dostępu. Potencjalnie każdą akcję można otworzenia z absolutną precyzją. I nad tym trzeba się zastanowić.
0100101110101101.ORG wykorzystuje i ukazuje estetykę tego przepływu danych. Funkcjo- nalność komputera należy do kategorii jakości estetycznych: piękno konfiguracji, skuteczność oprogramowania, bezpieczeństw o systemu, dystrybucja danych - one wszystkie stanowią charakterystyczne cechy nowego piękna. "Dzielenie_się_życiem" to efekt codziennego przestrze- gania dyscypliny estetycznej. To urzeczywistnienie idei "całościowego dzieła sztuki" - gesamtkunstwerk - innymi słowy snu o modelowaniu rzeczywistości na drodze kanonów estetycznych.M. F.: Czy chcecie, aby "Dzielenie_się_życiem" stało się systemem rozciągliwym czyli takim, który mogą przejąć inni ludzie, czy też jest to jednorazowa historia?
0...1.ORG: Rozprzestrzenianie się "Dzielenia_się_życiem" wśród osób pragnących go zaadaptować jako system operacyjny jest oczywiście jedną z jego możliwości. Jednak pełne dzielenie się swoim komputerem dzisiaj nie jest łatwe do zrealizowania. Chcąc w pełni podzielić się swoim komputerem potrzebujesz serwera i wyjątkowo drogich szybkich łączy w sieci. Niektóre systemy operacyjne i oprogramowania (tj.MacOs9, Napster i Gnutella) rozwijają te możliwości dzielenia się. W tej chwili największym problemem technicznym jest koszt linii telefonicznych. Można jednak przewidzieć, że wkrótce te koszty w większym stopniu będą w zasięgu przeciętnego użytkownika. (jak miało to miejsce w przypadku łączy modemowych.)
M. F.: "W dzieleniu_się_życiem" odwołujecie się do powszechnej licencji GNU Public Licence (GPL), szczególnej formy licencjonowania oprogramowania stworzonej przez Free Software Foundation. Niniejsza licencja zezwala użytkownikom części kodu na wprowadzanie do niego zmian - przystosowanie do własnych potrzeb - o ile zmiany przez nich wprowadzone będą dostępne dla innych użytkowników i nie "zamkną" kodu podczas jego rozwoju. GPL t o dokument, który wzbudził zainteresowanie poza kręgami programistów stając się punktem odniesienia do kolejnych prac nad autorstwem zbiorowym i otwartym, nad redefinicją prawa autorskiego, własnością intelektualną itd.
Chciałbym Was prosić o skomentowanie właśnie tego szczególnego statusu GPL jako dokumentu. Forma GPL zdaje się powstać w punkcie skrzyżowania się dwóch odmiennych sił dynamiki, które Toni Negri w innymi kontekście nazywa "władzą ustawodawczą" i "władzą konstytucyjną". GPL to techniczna forma dokumentu, która stanowi podstawy dla pewnego wachlarza prakty- cznych zasad postępowania. Jako forma władzy ustawodawczej jest zarówno manifestacją płodności współpracy i - w obecnych czasach - wywrotową wersją formy własności. Jednocześnie istniejąc po prostu w formie licencji, kontraktu, GPL zawierza ukonstytuowanej sile społecznego zastoju i normalizacji. Wspiera się na natychmiastowym odwołaniu się do prawa. To jej druga strona, która tak dobrze łączy się z determinacją, aby traktować oprogramowanie jako po prostu jeszcze jeden wariant kapitalistycznej formy własności, a GPL po prostu jako bardziej użyteczny środek do generowania takiej własności.
Z drugiej strony władza ustawodawcza to amorficzna i dwuznaczna władza nad zmianami, nad społeczeństwem w procesie mutacji (a to natychmiast oznacza, że obejmuje ona również wschodzące warstwy burżuazji, czyli to co innowacyjne i uwodzicielskie w retorycznej figurze "biznesmen", szczególnie na przykład w połączeniu z ideą handlu przez internet). Zdaniem Toniego Negri pomiędzy władzą ustawodawczą a władzą konstytucyjną nie istnieje żadna trwała ugoda. Na wyższej płaszczyźnie porozumienia nie ma żadnej syntezy. Podejrzewam, że tu kryje się coś więcej, coś nadchodzi, jakieś nowe mutacje, więcej przestrzeni dla tej dogłębnej wynalazczości, która powoduje, że GPL i inne podobne systemy stają się na tyle atrakcyjne, aby potraktować je jako modele do rozwoju w innych kontekstach. W związku z tym chciałbym się zapytać o parę spraw.
Po pierwsze, czy GPL w opisie projektu "Dzielenie_się_życiem" została użyta w sposób dosłowny czy też (oprócz użycia w projekcie oprogramowania wyraźnie objętego albo GPL, albo licencjami dla źródeł otwartych) to bardziej aluzja? Jeśli tak, to jakiemu celowi ma służyć użycie GPL? Co się pod tym kryje?
(W przypadku "Dzielenia_się_życiem" i innych projektów, podejrzewam, że chociaż oni korzystają z GPL jako "modelu", mogą zrobić tak naprawdę coś raczej odmiennego, raczej coś więcej. Jednym ze sposobów w jaki to się dzieje to polega na tym, że oni nie odwołują się do Prawa jako podstawowego warunku ich funkcjonowania. W tym miejscu chodzi mi o Prawo w jego podwójnym znaczeniu, czyli "prawo wyłączne" zgodnie z którym GPL jest raczej widziana jako coś transcen- dentalnie poprawne w niektórych kręgach, niż jako coś działającego w określonym kontekście historycznym; i bardziej bezpośrednie znaczenie jako, że istnieje w formie prawnego dokumentu, oferuje państwu jakąś ścieżkę do tego najwyraźniej "luźno" zbudowanego związku.)0...1.ORG: Wykorzystanie Linuxa jako systemu operacyjnego i konsekwentnie licencji GPL nie jest absolutnie żadną aluzją, ale wynikiem politycznych wyborów, czynników prawnych i technicznych. Przede wszystkim musimy pewne rzeczy rozróżnić. Otóż dzielenie_się_życiem zawiera materiały wyprodukowane zgodnie z trzema różnymi licencjami:
1 GPL - czyli GNU licencję powszechnego dostępu. Jest to licencja generalna opracowana po to, aby chronić darmowe oprogramowanie. Całe oprogramowanie wykorzystane w "Dzieleniu_się_życiem" podlega ochronie GPL.www.gnu.org
2 Prawo autorskie: stosowane tylko w tych przypadkach, gdzie jest to zaznaczone, dla plików nie stworzonych przez 0100101110101101.ORG, ale chronionych prze tradycyjne prawo autorskie, tj. niektóre artykuły lub teksty
3 Obecnie pracujemy z prawnikiem nad stworzeniem licencji, którą chcielibyśmy zastosować do wszystkich plików nie objętych żadną licencją.
Ta licencja została bezpośrednio zainspirowana GPL, ale obejmie wszystkie produkty kultury, które umożliwią:
+ wykorzystanie produktu
+ modyfikację produktu
+ dystrybucję zmodyfikowanych lub niezmodyfikowanych kopii produktu (darmo lub za opłatą)Ta licencja zahamuje również wprowadzanie wszelkich ograniczeń - zlikwiduje możliwość dodawania lub łączenia produktów objętych przez nią z produktami objętymi każdą inną formą licencji. Jak dotąd 0100101110101101.ORG nie objęła prawem autorskim żadnej rzeczy, jaką stworzyliśmy. Przede wszystkim dlatego, że 0100101110101101.ORG nigdy niczego nie wypro- dukowało. 0100101110101101.ORG wyłącznie przenosi pakiety informacyjne, zmienia ich przepływy, obserwuje zmiany i na tym w końcu zyskuje. Widzialność to prawdziwy problem sieci. Jeśli ktoś wykorzystuję twoją muzykę, twoje słowa lub obrazy, to on tak naprawdę działa w twoim interesie. Wiele osób spontanicznie ponownie skorzystał z 0100101110101101.ORG (www.plagiarist.org, www.geocities.com/maxherman_2000/hell.html, www.message.sk/warped). Jeśli ktoś odnosi korzyśc z 0100101110101101.ORG to dzięki ich własnej wartości. W końcu, jest to robienie dokładnie tego samego co myśmy robili: korzyść jest w nierozerwalny sposób obustronna.
M. F.: Czyli to jest ta nadwyżka, występująca również w ekonomii widzialności. Idąc dalej, wydaje się, że istnieją dwie podstawowe formy podejścia do splotu problemów określonych terminami przywłaszczenie / plagiat / konta prawom autorskim, itd. Jedno z nich zilustrował Hegel mówiąc w "Zasadach filozofii prawa" "Przywłaszczenie sobie czegoś tak naprawdę oznacza tylko zamanifestowanie zwierzchnictwa naszej woli nad tą rzeczą."
Inne podejście to generowanie kontekstów, w których dominuje tworzenie dynamiki obrotu i użycia, otwartych w mniejszym lub większym stopniu - a nie narzucanie woli. (Inne sformułowa- nie tego można znaleźć w oświadczeniach "z" lub "przeciw" prawom autorskim powszechnie stosowanych w kręgach podziemnej alternatywy i radykalnych mediach we Włoszech i innych krajach, w których prawa autorskie, a więc prawo do kopiowania, są do dyspozycji następnych użytkowników nie nastawionych na zysk lub uczestników ruchów społecznych, ale odmówione do reprodukcji z prawem własności. W ten sposób "w środku" tworzy się kontekst otwarty, ale broń praw autorskich jaką stanowi prawo własności jest wykorzystywana przeciwko korzystaniu z nastawieniem na zysk. Fikcja woli zostaje użyta w znaczeniu jako prawnicza tarcza mająca, w zasadzie, zlikwidować go) Czy te dwie formy w jakiś sposób nawiązują do dwóch trybów działania o których mówiliście?0...1.ORG: Fakt, że 0100101110101101.ORG wyraźnie jest oznaczona określeniem: brak praw autorskich jest oczywiście ściśle powiązany z komercjalizacją, ale nie w sposób jaki się to zwykle rozumie. Często myli się brak praw autorskich z określeniem: niedochodowe. 01001011101011- 01.ORG można pogodzić z różnymi formami odpłatności pieniężnej. "Dzielenie_się_życiem" jest projektem finansowanym przez instytucję, więc jest jedną z form. Darmowe oprogramowanie, muzyka z Negativland, książki z Wu-Ming to są przykłady produktów kulturowych, którym udało się pogodzić model braku praw autorskich z komercjalizacją. Określenie brak praw autorskich nie stanowi już wyłącznie praktyki kręgów podziemnej alternatywy, ale szerszy kulturowy "nor- matyw produkcyjny." A to przede wszystkim oznacza bycie świadomy tego, że nasza własna wiedza nie jest wrodzona, ale stanowi syntezę różnych produktów kulturowych. Fakt zdania sobie z tego sprawy oznacza udostępnienie własnej wiedzy do podziału i wykorzystania jej nie tylko przez nas samych, ale i innych, nawet w sposób handlowy, nakazując po prostu, że aby później nikt nie ograniczył tej możliwości innym.
Problem z prawami autorskimi stopniowo staje się coraz ważniejszy. Dotyczy on nie tylko oprogramowania, sztuki czy muzyki, ale wtargnął do każdej sfery ludzkiego życia. Na przykład genetyka. W 1987 z ewidentnym naruszeniem praw, które rządzą koncesjonowaniem patentów dotyczących odkryć przyrodniczych, wydano rewolucyjne orzeczenie, w którym stwierdzono, że części człowieka (geny, chromosomy, komórki i tkanki) może opatentować i traktować jako swoją własność intelektualną każdy kto pierwszy wyodrębni łańcuch DNA, opisze jego właściwo- ści lub funkcje, zaproponuje zastosowanie i zapłaci za patent. I tu nasuwa się wniosek. Na przykład jeśli ktoś zechce zbadać kod genetyczny, to może będzie musiał zapłacić jakiś procent przedsiębiorstwu, które ma prawa autorskie do jednego i więcej jego genów. "Przywła- szczenie sobie czegoś tak naprawdę oznacza tylko zamanifestowanie zwierzchnictwa naszej woli nad tą rzeczą." To oznacza, że przez cały czas kiedy to jest niezbędne, za każdym razem, kiedy znajdujemy się w obliczu przestrzeni, która do nas nie należy, kiedy dzielimy się książką, filmem, ideą, możemy powiedzieć: "To jest moje! Ja to zrobiłem!"* to nazwa najpopularniejszej z pierwszej fali stron internetowych zakładanych głównie przez młode kobiety (tzw. camgirls) i pokazujące na żywo ujęcia wideo ze swoich pokoi / sypialni.
Pierwsza publikacja: Gallery 9 - Walker Art Centre
Podziękowania dla Matthew Fuller'a
First published by Gallery 9 / Walker Art Centre for life_sharing by 0100101110101101.ORG